Papież Franciszek burzy fundamenty wiary

Doradca Personalny Maj 17, 2018 Brak komentarzy

Papież Franciszek burzy fundamenty wiary

Dla wielu z nas, a przynajmniej tych, którzy mienią się katolikami lub chrześcijanami, niewątpliwym szokiem będzie wypowiedź Papieża Franciszka o tym, że „Piekła nie ma”. Oczywiście, Watykan wydał odpowiednie oświadczenie, tłumaczące wypowiedź zwierzchnika kościoła katolickiego. To, co zostało powiedziane na tak wysokim stanowisku, wywarło jednak sporo dyskusji i kontrowersji. Włoska gazeta opublikowała artykuł, w którym papież mówi o zbawieniu ludzi, którzy przyjęli Jezusa do swojego serca, oraz o ludziach, którzy go odrzucili.

Papież tłumaczył dalej, że kara nie istnieje, a ludzie zbawieni idą do nieba, natomiast ci, którzy świadomie odrzucają Boga, po śmierci nie idą do piekła, ale po prostu — znikają. Wywarło to prawdziwą burzę, gdyż tym jednym zdaniem, Franciszek podważył całą naukę kościoła katolickiego. I choć słynie ze swoich dość kontrowersyjnych wypowiedzi, nie przewidział jednak, jak wielkim odbije się to echem i to po całej ziemi.

Chrześcijanie szukają więc wersetów w Biblii. Katolicy drapią się po głowie — nie wiedząc co myśleć, bo w końcu to przecież Ojciec Kościoła, a agnostycy potakują głową, twierdząc, że tak pewnie jest, bo przecież nie można tego udowodnić. Tak czy inaczej, mamy do czynienia z poważnym kryzysem w kościele, który już nie dotyczy kradzieży z kąt kościelnych i spraw pedofilskich, ale wiedzy na temat fundamentu wiary, mówiącym o zbawieniu i karze za grzechy. Watykan wydał więc oświadczenie mówiące o tym, że nie są to dokładne słowa papieża, ale błędna i wymyślona przez dziennikarza teza, mająca stworzyć odpowiednią sensację wśród odbiorców gazety. Sprawa jest tak dziwna, że aż prowokuje do głębszych refleksji, a mianowicie o jeszcze innym celu Franciszka, niż tylko wywołanie burzy. Od początku wiadomo, że obecny papież uwielbia prowokować i wprowadzać nowe pomysły.

Być może, tego typu wypowiedź ma jedynie zachęcać odbiorców „wiadomości” do rozmowy, dyskusji, lub po prostu do samodzielnego czytania Biblii. Mało bowiem jest prawdopodobne, aby liczący się dziennikarz, przekręcił coś w wypowiedzi Papieża, jednocześnie licząc, na wywiady w przyszłości. Zostaje więc mieć tylko nadzieję, że myśl zamieniona w słowa, dokona tego, co miała dokonać – wprowadzić kontrolowane zamieszanie w środowisku chrześcijan, aby sprowokować do samodzielnego zagłębiania się w Słowo Boże. Byłoby to bardzo rewolucyjne, gdyż kościół zawsze dbał o to, aby to tylko duchowni interpretowali Biblię, a nie zwykły pozbawiony do tego kompetencji — Kowalski.

Franciszek, według wielu komentatorów jest wybitnym przywódcą, który wie jak zaznaczyć swoją obecność nie tylko w teraźniejszym czasie, ale również w historii kościoła. Czy to jednak mogłoby zadziałać w instytucji o tak twardych zasadach? Wydaje się, że nie. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą świadomość zwykłych ludzi, że nie wszystko jest tak, jak mówi kościół, to takie poglądy papieża, mogą być początkiem tworzenia czegoś zupełnie nowego. Może stać się to celowym zmierzaniem w kierunku „dna”, aby w końcu odbić się od niego z nową siłą i pomysłami na – współczesną religię powszechną.

 

Pozostaje nam więc samodzielnie zgłębiać tajniki wieczności, a nie tylko polegać na słowach i interpretacjach innych ludzi. Co wcale nie musi oznaczać nic złego, ale biorąc pod uwagę słowa z Pisma Świętego, że jest to „prawda objawiona prostaczkom”, a nie tylko ludziom z odpowiednim wykształceniem teologicznym — to możemy (nikogo nie obrażając), śmiało zabrać się za czytanie tej wspaniałej księgi. Na koniec, bardzo ciekawy fragment z Biblii, który mówi o zesłaniu Ducha Świętego i o tym, komu będzie dany. W listach do Galicjan rozdział 3 czytamy, że Duch Święty spocznie na wszystkich, którzy uwierzą w Jezusa Chrystusa i to on (Duch Święty.) wprowadzi ich we wszelką prawdę – czytamy w innym miejscu. Czyż to nie świadczy o tym, że potrzebujemy tylko chęci do czytania, aby to, co niezrozumiałe mogło być przez Ducha Świętego — nam wytłumaczone? Może więc Franciszek, będąc mądrym przywódcą, a jednocześnie zdającym sobie sprawę z dolegliwości instytucji kościelnej i prawd zawartych w Biblii, stara się powiedzieć – czytajcie Biblię i razem zmieniajmy to, czego nikt, nawet sam Papież, zmienić nie może. Niedługo po słowach dotyczących piekła możemy być po raz kolejny świadkami nowych kontrowersyjnych wypowiedzi naszego przewodnika duchowego. Tym razem wypowiedź dotyczy samego diabła, a konkretnie, abyśmy się do niego nigdy nie zbliżali i nie wdawali się z nim w rozmowy – ostrzega Franciszek podczas ostatniej wtorkowej mszy w Domu świętej Marty.

Papież, dość obrazowo porównuje diabła do„wściekłego psa”, który tylko czeka, aby kogoś pogryźć. Franciszek dodaje również, że szatan jest pokonany i umierający, ale wciąż zachowuje się jak zwycięzca. Używa więc wszystkich możliwych podstępów, aby nas kusić, a skoro człowiek od zawsze lubił być uwodzony, to diabeł wiele obiecuje, przynosi pięknie prezenty i przemawia do naszej próżności i ciekawości – ostrzega w swojej homilii papież.

No cóż, zachęta do dalszego studiowania Biblii, czy tylko dyplomatyczne prostowanie wcześniejszych wypowiedzi? Tego oczywiście nikt nie wie, ale możemy się tylko domyślać, że stanowisko papieża to nie tylko jedna osoba o indywidualnym podejściu do teologii, ale wielu doradców, asystentów i kapłanów, którzy stoją na straży dogmatów kościoła katolickiego. Niewątpliwie jednak wszystkie wypowiedzi Papieża powodują wiele kontrowersji, a jak są kontrowersje to i będzie dyskusja.

Stoimy więc, na przedpolu nowego spojrzenia na religię, która jak dotąd była dla niektórych tylko tradycją i zbiorem rytuałów. Teraz więcej słuchamy, czytamy i rozmawiamy, co z kolei prowadzi do większej świadomości życia duchowego i wielokrotnie wspiera w decyzjach, postępowaniu i wielu aspektach codziennego życia. Ponawiając pytanie, czy jest to zamierzone działanie Watykanu, aby zwrócić swoją uwagę na wiarę katolicką, czy tylko niemieszczące się w dogmatach rozważania współczesnego papieża? Możemy stwierdzić, że oba cele są skutecznie realizowane, a o ich efektach pewnie niedługo się dowiemy.